Większość rzeczy, które robimy w życiu, robimy dla czegoś. Pracujemy, żeby coś osiągnąć. Ćwiczymy, żeby się rozwijać. Nawet odpoczywamy, żeby lepiej pracować. Z czasem ta logika produkcji wchodzi pod skórę — przestajemy zauważać, że jesteśmy w niej zawsze.
Ta grupa jest o czymś innym. Przez osiem tygodni uczymy się ruchu, który nie ma celu poza samym ruchem. Uważności, która nie ma celu poza zauważaniem. Bycia w ciele i w towarzystwie innych mężczyzn — bez wykonywania żadnej pracy.
Z tego prostego doświadczenia często wraca coś, co dawno znikło: lekkość, ciekawość, sprawczość. Nie jako efekt do osiągnięcia, ale jako naturalne wyłonienie się z bycia obecnym.
Działanie zaczyna się od bycia.